Kalwin jako pastor

Bogumił Jarmulak

Kalwin nigdy nie uważał teologii za niezależną dyscyplinę ani nie utożsamiał rozważań teologicznych z istotą chrześcijaństwa. Jego zdaniem teologia ma służyć duszpasterstwu, czyli wspierać wiarę. Przy czym nie chodzi tylko o przekazanie pewnych prawd wiary lub o wyznaczenie granic chrześcijańskiego postępowania, lecz w znacznej mierze o uspokojenie znękanego grzechem i poczuciem winy sumienia i ciała, by wyzwolić człowieka do owocnego życia. Widać to wyraźnie w Nauce religii chrześcijańskiej, a zwłaszcza w księdze III, gdzie autor omawia chrześcijańskie życie. Warto też pamiętać o tym, że Nauka religii chrześcijańskiej – choć zadedykowana królowi Francji – napisana była z myślą o rodakach Kalwina, którzy – podobnie jak niegdyś Luter – szczerze, acz bezskutecznie, szukali pojednania z Bogiem i pokoju ducha. Było to o tyle ważne, a jednocześnie trudne, że czasy, w których przyszło Kalwinowi żyć, nie były lekkie – wojny i zarazy należały niemal do codzienności. Do tego dochodziły prześladowania religijne oraz bezduszne nauczanie rzymskiego kościoła na temat sposobów pojednania grzesznika z Bogiem. W Nauce religii chrześcijańskiej 3.24.4 Kalwin pisze, że największą udręką ludzkiego serca jest brak pokoju sumienia. Wiązał się z tym główny zarzut wobec rzymskiego katolicyzmu, a mianowicie że pozostawia on ludzi w niepewności i nie daje im pojednania z Bogiem. W tym kontekście reformacyjne nauczanie o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę nabiera szczególnego – a na dodatek bardzo praktycznego – znaczenia.

Kalwin stwierdza, że celem nauczania o zbawieniu z łaski przez wiarę są dwie rzeczy. Po pierwsze, okazanie należnego Bogu szacunku, a po drugie, uspokojenie ludzkiego sumienia w obliczu majestatu sprawiedliwego Sędziego. Bóg słusznie ma nam wiele do zarzucenia, my zaś nie możemy sami ostać się na Jego sądzie. Pokoju sumienia nie dostarczy nam własna sprawiedliwość ani uczestnictwo w ceremoniach religijnych. Tylko Stwórca może być naszym Zbawcą. Z drugiej strony, jeśli twierdzimy, że żaden człowiek nie może chlubić się swoimi uczynkami jako podstawą zbawienia, które w ostatecznym rozrachunku nie zależy od jego woli ani mocy, to oznacza, że zbawienie grzesznika będące dziełem Boga staje się nieskończenie pewniejsze.

Innymi słowy, Kalwin stwierdza: Nie patrzcie na siebie, na swoje zasługi ani na swoje winy, prawdziwe lub urojone, lecz patrzcie na Jezusa Chrystusa, autora i dokończyciela waszego zbawienia. Nawet najszczersza skrucha i najgłębsze poczucie winy nie są podstawą ani przyczyną pojednania nas z Bogiem. „Grzesznik nie może polegać na wyrzutach sumienia lub swoich łzach, lecz jedynie na zmiłowaniu Bożym” (Nauka…, 3.4.3). Dopóki polegamy na sobie i opieramy nadzieję zbawienia na tym, co sami możemy uczynić lub odczuć, dopóty nasze serce drży w niepokoju. Nawet nasza wiara nie jest podstawą zbawienia – jest nim jedynie łaska. Kiedy jej zaufamy, wtedy poznamy prawdziwy pokój.

Kalwin więc nie próbował wykrzesać posłuszeństwa przykazaniom Bożym przy pomocy wyrzutów sumienia, lecz na drodze pojednania z Bogiem, które sprawia, że ukojone serce współbrzmi z wolą Zbawcy. Innymi słowy, uznał, że wdzięczność jest lepszą motywacją niż strach.

Zbawcza łaska jest oczywiście uwarunkowana suwerennością Boga, czyli Jego niepodzielnym panowaniem nad całym stworzeniem w każdym jego aspekcie i chwili. Ani w historii świata, ani w życiu człowieka nie dzieje się nic wbrew woli Boga. Z nieba nie spada ani jedna kropla deszczu, z głowy nie wypada ani jeden włos i nie ginie ani jeden wróbel, jeśli Bóg na to nie pozwoli. W Bożym świecie nie ma żadnych przypadków. Kalwina nie interesuje jednak filozoficzna dyskusja na temat determinizmu i fatalizmu. Pragnie raczej nieść pocieszenie sercom strapionym przez grzech, gdyż rozpoznaje, że „liczne są plagi trapiące człowieka” (Nauka…, 1.17.10). Lecz to jeszcze nie cała prawda o ludzkim życiu. „Jeśli jednak w życiu człowieka pobożnego zajaśnieje światło boskiej opatrzności, wtedy zostaje on uwolniony nie tylko od strachu, ale i od troski. Choć lęka się losu, to jednak bez lęku powierza się Bogu. Pocieszeniem jest dla niego myśl, że jego Niebieski Ojciec w swej mocy i mądrości wszystkim rządzi i nic nie dzieje się wbrew Jego woli. Co więcej, uspokaja go myśl, że czuwa nad nim opatrzność i aniołowie Boży, tak że ani woda, ani ogień, ani żelazo nie uczynią mu większej krzywdy niż pozwoli na to Bóg” (Nauka…, 1.17.11).

Widzimy więc, że wbrew obiegowej opinii Kalwin nie był zimnym i bezdusznym dyktatorem i ideologiem, lecz duszpasterzem zatroskanym o pokój chrześcijańskiej duszy. Swoją drogą, to właśnie zarzucał teologii scholastycznej – zajmowanie się abstrakcyjnymi rozważaniami ze szkodą dla duszpasterstwa. „Mamy poznawać Boga, jednak nie w czysto spekulatywny sposób, który co najwyżej pobudza umysł, lecz w sposób, który prowadzi do owocnego życia” (Nauka…, 1.5.9). Ten i podobne wypowiedzi Kalwina sprawiają, że słowa Nauki religii chrześcijańskiej nie brzmią w naszych uszach jak akademicki tekst, lecz niemal jak osobisty list napisany przez świadomego naszych doświadczeń i zmagań duszpasterza.

Kolejnym ważnym punktem programu duszpasterskiego Kalwina – oprócz zapewnienia o pokoju z Bogiem i Jego opatrznościowej opiece – jest chrześcijańska wolność, której poświęcił cały i to nie najkrótszy rozdział swego magnum opus. Jego zdaniem bez omówienia tego tematu nauczanie Ewangelii byłoby niepełne. „Jest to bowiem kwestia pierwszorzędna, bez znajomości której sumienie nie podejmie się niczego bez powątpiewania, lecz będzie chwiejne i nieskore do działania, słabe i zlęknione. (…) Bez poznania chrześcijańskiej wolności nie ma właściwego poznania Chrystusa, prawdy Ewangelii ani pokoju ducha” (Nauka…, 3.19.1).

Na chrześcijańską wolność składają się zdaniem reformatora Genewy cztery elementy: (1) wolność od Prawa jako podstawy usprawiedliwienia i pojednania z Bogiem; (2) wolność od służby Bogu umotywowanej strachem; (3) wolność w używaniu darów Boga dla zbożnych celów; (4) wolność w kwestiach moralnie neutralnych, takich jak jedzenie, ubiór, ludzkie zwyczaje i tradycje etc. Niekiedy człowiek szukający samozbawienia ma skłonność do produkowania dowodów swej prawości, a najprostszym na to sposobem jest stworzenie własnego dekalogu, którego zachowanie ma na celu wykazanie własnej, niestety tylko rzekomej, pobożności.

Chrześcijańska wolność nie jest jednak zgodą na niedbałość lub bezmyślność ani tym bardziej na folgowanie grzesznym żądzom. Dlatego dla czynienia właściwego użytku z wolności w Chrystusie Kalwin proponuje kilka prostych zasad. Mamy zatem: (1) dziękować Bogu za wszystko, na co możemy sobie pozwolić; (2) chwalić Boga w każdym powołaniu i stanie; (3) w korzystaniu z ziemskich dóbr nie zaniedbywać swoich obowiązków wobec bliźnich; (4) wszystko, co posiadamy, traktować jako powierzone nam talenty, z szafowania którymi zdamy sprawę przed Bogiem; (5) unikać skandali i dążyć do budowania bliźniego.

Kalwin zabiega więc o uwolnienie sumienia chrześcijanina od niepotrzebnych wyrzutów po to, by wzmocnić jego wiarę i uwolnić od przesądów, zabobonów oraz ludzkich zwyczajów i tradycji przedstawianych, jakby pochodziły z nadania Bożego. Pisząc np. o przepisach dotyczących pokarmu oraz ubioru, Kalwin stwierdza: „Jeśli ktoś zacznie wątpić, czy wolno mu używać lnianych prześcieradeł, koszul, chustek lub serwet, to szybko zrodzą się w jego sercu wątpliwości dotyczące także konopi, a w końcu również i juty. Zacznie się zastanawiać, czy nie mógłby jeść zupy bez serwetki lub wyjść z domu bez chustki do nosa. Jeśli ktoś stwierdzi, że bardziej wyszukane jedzenie jest niedopuszczalne, to nie będzie miał pokoju z Bogiem także wtedy, gdy spożywać będzie tylko czarny chleb i inne proste pokarmy, gdyż zawsze mógłby zadowolić się jeszcze lichszym jedzeniem. Jeśli taka osoba ma zawahania, pijąc wyborne wino, to pewnie będzie miała wyrzuty sumienia, pijąc także kwaśne wino, a może nawet pijąc wodę słodszą i czystszą niż inna. W końcu będzie uważać za grzech nastąpienie na źdźbło trawy leżące na jej drodze” (Nauka…, 3.19.7).

Zatem zdaniem Kalwina chrześcijańska wolność ma dwa źródła. Pierwszym jest nauka o zbawieniu z łaski przez wiarę, dzięki której sumienie chrześcijanina odnalazło pokój w zapewnieniu o pojednaniu z Bogiem i nie musi już samo o ten pokój zabiegać. Bóg jest nam przychylny i chce naszego dobra. Drugim są granice moralnego postępowania i zobowiązania wobec bliźniego wytyczone przez Pismo Święte, które jednocześnie stoją na straży chrześcijańskiej wolności. Dopóki ich nie przekraczamy, dopóty mamy wolność w podejmowaniu różnego rodzaju działań.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy program duszpasterski, jaki wyłania się z kart Nauki religii chrześcijańskiej, został wprowadzony w życie. Biorąc pod uwagę nawet nie obiegowe opinie, ale rzeczowe biografie, można odnieść wrażenie, że rzeczywistość odbiegała nieco od teorii i choć Kalwin w teorii wyrażał troskę o wolność i sumienie wiernych, to już w praktyce był bardziej policjantem niż kapelanem. Na szczęście w latach 90. XX wieku zaczęły ukazywać się protokoły z posiedzeń genewskiego konsystorza, czyli rady pastorów i starszych, na podstawie których można zdobyć pełniejszą wiedzę na temat praktycznego wymiaru duszpasterstwa Jana Kalwina.

Konsystorz genewski, który w znacznej mierze przejął obowiązki sądownicze biskupa zmuszonego do opuszczenia miasta w 1536 roku, spotykał się raz w tygodniu i zwykle obradował przez wiele godzin, co nie powinno dziwić, zważywszy na to, że Genewa miała wtedy dwanaście tysięcy mieszkańców, a konsystorz zajmował się co roku ponad 800 sprawami. Konsystorz współpracował z radą miejską, a w jego gestii leżały sprawy duszpasterskie oraz pomniejsze wykroczenia, zwłaszcza dotyczące życia rodzinnego. Poważniejszymi wykroczeniami oraz nakładaniem i wymierzaniem kar innych niż kościelne zajmowała się rada miejska.

Jakimi sprawami zajmował się konsystorz? W 60% były to sprawy związane z pożyciem małżeńskim, życiem rodzinnym oraz seksualnością, stąd niektórzy porównują go do sądu rodzinnego. Np. w 1546 roku 94 sprawy dotyczyły cudzołóstwa, 23 – innych grzechów seksualnych, 1 – gwałtu, 66 – kłótni rodzinnych, 1 – aborcji, 5 – znęcania się nad dziećmi, 1 – nieposłuszeństwa rodzicom, 1 – pobicia żony, a 6 – rozwodów.

Z protokołów konsystorza poznajemy nie tylko kulisy pracy duszpasterskiej, lecz i stan genewskiego społeczeństwa. Jednym z nasuwających się wniosków jest to, że XVI wiecznym mieszkańcom Genewy daleko było do wiktoriańskiej moralności. Statystycznie rzecz ujmując, konsystorz zajmował się przede wszystkim przed- i pozamałżeńskim pożyciem seksualnym, których owocem były nieślubne dzieci. Pożycie przedmałżeńskie było w tym czasie powszechnie tolerowane, zwłaszcza gdy chodziło o osoby narzeczone. W takich przypadkach konsystorz zwykle zalecał jak najszybszy ślub. Tak było przynajmniej w pierwszych latach pobytu Kalwina w Genewie, później to się zmieniło. Można powiedzieć, że konsystorz realistycznie oceniał możliwość zmian w obyczajach mieszkańców miasta i zdecydował się na podwyższenie wymagań dopiero, kiedy ludzie już od jakiegoś czasu byli wystawieni na reformacyjne nauczanie. Zgodnie z zasadą „komu wiele dano, od tego wiele się wymaga”.

Konsystorz postrzegał więzi małżeńskie i rodzinne w kategoriach przymierza, które opiera się na wzajemnych zobowiązaniach. Dlatego kiedy dochodziło do naruszenia warunków przymierza, konsystorz – o ile to było możliwe – dążył do ich naprawienia lub przynajmniej do wyegzekwowania wzajemnych zobowiązań. W przypadku spłodzenia nieślubnego dziecka przez żonatego mężczyznę, konsystorz zwykle zasądzał alimenty na rzecz matki dziecka, próbując w pierwszej kolejności naprawić powstałą szkodę. Kiedy zaś dochodziło do kłótni rodzinnych, po wysłuchaniu obu stron wzywano zwaśnionych małżonków do pojednania. Raz pewna starsza kobieta poskarżyła się, że jej dorosły syn – zobowiązany do pomagania jej – przysyła jej liche, tanie wino. Konsystorz nakazał synowi, by zaopatrywał matkę w dobre wino.

Warto dodać, że bardzo często jednym z zaleceń lub nakazów konsystorza było częste i regularne uczęszczanie na nabożeństwa i słuchanie kazań. Takie rozwiązanie wynikało oczywiście z poglądów Kalwina na Pismo Święte – wierzył w jego skuteczność w przemienianiu nie tylko myślenia, ale i życia słuchaczy. Oprócz tego od mieszkańców miasta oczekiwano znajomości podstawowych prawd wiary: Apostolskiego Wyznania Wiary, Dekalogu i modlitwy Pańskiej. Czasami nauczenie się ich na pamięć było zadaniem dla osoby poddanej dyscyplinie konsystorza.

Oprócz czystości starsi i duszpasterze Genewy pilnie strzegli również uczciwości w relacjach międzyludzkich i gospodarczych. Od chrześcijan, jakimi przynajmniej formalnie byli mieszkańcy miasta, oczekiwano pomocy biednym, uczciwości w biznesie, wywiązywania się ze zobowiązań finansowych, pilnej pracy i nauki, rozsądnego planowania i realizacji budżetu rodzinnego – stąd zdecydowane reakcje konsystorza na rażące przejawy trwonienia pieniędzy przez głowę rodziny. Konsystorz zajmował się również takimi sprawami, gdyż uważał, że dotyczą one chrześcijańskich, a nie tylko obywatelskich obowiązków.

Kalwin, który regularnie uczestniczył w pracach konsystorza, uważał, że właśnie takie konkretne zaangażowanie się w codzienne sprawy członków kościoła jest koniecznym uzupełnieniem nauczania i głoszenia kazań. Reformacja była więc dla niego nie tylko odnowieniem kaznodziejstwa, lecz i duszpasterstwa. I chyba w znacznej mierze udało mu się zrealizować swój program duszpasterski, skoro John Knox, który w latach 50. XVI wieku spędził w Genewie kilka lat, nazwał to miasto najbliższą doskonałości szkołą Chrystusa na ziemi.

Bibliografia

John Calvin, Institutes of the Christian Religion, tłum. Henry Beveridge (dost. na www.ccel.org)

Calvin Studien 1959, red. J. Moltmann, Neukirchen 1960

Douglas F. Kelly, Calvin as Pastor (wykład wygłoszony na konferencji

A Taste of Calvin 500 zorganizowanej przez Reformed Theological Seminary)

Alister McGrath, Jan Kalwin. Studium kształtowania kultury Zachodu, tłum. J. Wolak, Warszawa 2009