|
O nawróceniu
Z komentarza do
Proroctwa Ezechiela 16,63
Jan Kalwin
„Abyś pamiętała i
wstydziła się, i już nigdy nie otworzyła ust ze wstydu, gdy ci przebaczę
wszystko, co uczyniłaś mówi Wszechmocny Pan” (Biblia Warszawska).
Ezechiel znowu
wzywa wiernych do nawrócenia i ciągłej rozwagi. Powiedzieliśmy już, że te dwie
sprawy – świadectwo łaski i nauka o nawróceniu - nie mogą być rozdzielone.
Powiedzieliśmy też, że sedno ewangelii polega na tym, że Bóg chce, aby
nawrócili się ci, których pojednał przez łaskawe przebaczenie. Bóg daje nam się
ubłagać tylko wówczas, gdy czyni nas nowym stworzeniem w Chrystusie, odnawia
nas przez swego Ducha, jak mówi prorok Izajasz – Bóg będzie odkupicielem tych,
którzy odwrócili się od swej niegodziwości (59,20). Obietnica ogranicza się do
tych, którzy nie folgują grzechowi i nie bawią się nim, lecz pokornie zniżają
się przed Bogiem i przyznają, że ich zbawienie jest niemożliwe, o ile nie
uznają wpierw swojej winy. Ezechiel odnosi się właśnie do tego, stwierdzając
„abyś pamiętała i wstydziła się”. Wspomniałem wcześniej, że nie chodzi tylko o jednorazowy
akt skruchy, lecz o ciągłe jej doświadczanie. Należy to podkreślić, ponieważ
częste otrząsanie się z naszych grzechów sprawia nam problemy i uciekamy tak
daleko jak można od uznania ich. Wolimy raczej spokój ducha i dlatego każdy
oddala od siebie myśl o grzechach. Na pewno, kiedy na nie spojrzymy, okryjemy
się poczuciem wstydu i przeniknie nas żal; sumienie zawezwie nas przed Boży
trybunał i wtedy uznamy straszną winę, która rozgniata nawet najbardziej
śmiałych, o ile nie podtrzyma ich zapewnienie o przebaczeniu. Skoro więc
uznanie grzechów przynosi nam wstyd i żal, staramy się wszelkimi sposobami
oddalić je od siebie. Lecz nie ma dla nas innej drogi dostępu do Bożej
przychylności jak właśnie przez nawrócenie z grzechów. Dlatego Bóg podkreśla,
że z natury nie chodzimy za nim i że nie wystarczy nam pokazać, co należy
uczynić, o ile on sam nie ukłuje nas mocno i brutalnie nie pociągnie do siebie.
Należy więc zwrócić uwagę, odnośnie tego fragmentu, że Prorok przykazuje
wiernym, po tym jak zyskali przebaczenie, by pamiętali o swych grzechach, gdyż
hipokryci zostają tu odróżnieni od prawdziwych synów Bożych. Hipokryci chełpią
się swymi nabrzmiałymi słowy – że polegają na miłosierdziu Bożym, wyniośle
mówią o łasce Chrystusa, lecz w tym samym czasie pragną, by pamięć o ich
grzechach pozostała zakopana. Z drugiej strony, nie możemy prawdziwie uniżyć
się przed Bogiem, o ile nie osądzimy siebie, jak już to stwierdziłem. Jeśli
zależy nam na tym, aby nasze grzechy zostały wymazane przed Bogiem i pogrzebane
w głębinach morskich, jak stwierdza inny Prorok (Micheasza 7,19), musimy często
je przywodzić na pamięć, gdyż jeśli je widzimy, czym prędzej uciekamy się do
Boga po zmiłowanie, odpowiednio przygotowani przez pokorę i strach.
Prorok dodaje
także „abyś wstydziła się”, gdyż nie wystarczy tylko pamiętać; należy dodać do
tego jeszcze wstyd, o którym tu mowa. Widzimy przecież, że wielu pamięta swe
uchybienia i wyznaje swe grzechy, lecz czyni to lekko, bardziej z obowiązku; co
więcej, uznają je w ten sposób, aby zachować własną spójność w przypisywaniu
zasług sobie. Lecz uznaniu win, którego się tu wymaga, musi towarzyszyć wstyd,
jak to stwierdza Paweł do wiernych, kiedy przywodzi na pamięć ich przeszłość:
„Jakiż więc mieliście wtedy pożytek?” (Rzymian 6,19-21). Wstydzicie się teraz w
prawdzie, kiedy tak wiele przestępstw nagromadziło się w was: byliście ślepi i
błąkaliście się w ciemności. Lecz kiedy Bóg zajaśniał nad wami przez ewangelię,
uznajecie swoją podłość i brud, z których bierze się wstyd. [Prorok] dodaje do tego:
„Abyś nie mogła więcej otworzyć swoich ust”. Nie powinno nas dziwić, że Prorok
używa wielu słów na opisanie sprawy, która jest w sobie dość oczywista.
Pokazałem już, dlaczego w ten sposób postępuje – ponieważ bardzo trudno jest
nam dojść do wstydu, o którym mowa. Potrafimy potępić się bardzo szybko, jednak
zaledwie jeden na stu potrafi uniżyć się w taki sposób, by dobrowolnie przyjąć
hańbę, na którą zasługuje. A skoro dobrowolne poddanie nie występuje często u
ludzi, konieczne jest bardziej gwałtowne i ostre skłonienie nas do tego, jak to
czyni Prorok. Kiedy mówi: „Wasze usta się nie otworzą”, chodzi mu o to, by nie
było połowicznego wyznania grzechów, przez które ludzie świadczą o Bożym sądzie
i potwierdzają go, lecz pełne i całkowite wyznanie, aby ze wszech miar byli
przekonani o winie. Należy to podkreślić, ponieważ świat zawsze stara się uciec
od Bożego wyroku, chowając go głęboko. A ponieważ nie może tego całkowicie
uczynić, wynajduje podstępy, aby zostawić sobie jakiś pozór niewinności.
Stąd bierze się
fałszywe przekonanie u papistów odnośnie częściowego usprawiedliwienia i stąd
biorą się ich zadośćuczynienia; gdyż są zmuszeni, czy im się to podoba czy nie,
do przyznania, że zasługują na śmierć, lecz potem czynią wyjątki, twierdząc, że
mają zasługi przed Bogiem za sprawą swych dobrych uczynków oraz że nie całkiem
zasługują na potępienie. Wobec tego uciekają się do zadośćuczynienia i chcą
targować się z Bogiem, jakby mogli zaspokoić Go tak zwanymi zasługami
nadobowiązkowymi. Cokolwiek to oznacza, z reguły nie ma ludzi, którzy szczerze
uznają, że wszystko w nich zasługuje na potępienie. Wyznajemy, jak już
wspomniałem, że jesteśmy winni przed Bogiem, lecz jedynie przez wzgląd na jedno
czy dwa uchybienia. Lecz w takim razie, o co może chodzić Duchowi Świętemu, gdy
mówi, że „ich usta się więcej nie otworzą”, i kiedy Paweł używa podobnych słów?
U Proroków dość często pojawiają się stwierdzenia typu: „Niech umilknie przed
Panem wszelkie ciało” (Zachariasza 2,17), lecz tutaj Prorok mówi szczególnie o
wstydzie, przez który dzieci Boże są tak zmieszane, że zupełnie milkną. Paweł
również mówi, że każde usta będą zamknięte i wszelkie ciało uniży się przed
Bogiem (Rzymian 3,19). Potem pokazuje, że Żydzi i poganie podlegają temu samemu
potępieniu i nie mają żadnej nadziei na bezpieczeństwo za wyjątkiem
miłosierdzia Boga. Następnie dodaje, że Boża sprawiedliwość objawia się
prawdziwie, gdy nasze usta pozostają zamknięte, czyli kiedy nie uciekamy się do
żadnych wymówek, jak hipokryci, którzy dzielą zasługi między Boga i siebie
samych. Wyznaję, że zgrzeszyłem, ale czemu moje dobre uczynki nie wchodzą w
rachubę? Czemu mam zostać potępiony za jedno uchybienie? – pytają, jakby
przestępstwo prawa nie było odstępstwem od sprawiedliwości. A zatem prawdziwa
pokora pojawia się wtedy, gdy milkniemy i nie czynimy zarzutów Bogu, kiedy nie
spieramy się albo stwierdzamy najpierw jedną rzecz, aby zaraz z pomocą innej
łagodzić lub usprawiedliwiać nasz grzech. Bóg chce, aby nasze usta były
otwarte, jak mówi Piotr, w sytuacji, kiedy zostaliśmy powołani z ciemności do
cudownej światłości, aby wysławiać cnoty tego, który nas wybawił (1 Piotra
2,9). Bóg okazywał nam dawniej miłosierdzie, abyśmy teraz mogli stać się
zwiastunami jego łaski. W podobny sposób mówi Dawid: „Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić chwałę twoją!”. Czyli sam prosi, aby Bóg dał mu
materiał na pieśń, jak to stwierdza w innym miejscu: „Włożył w moje usta pieśń
nową” (Psalmy 51,17; 40,3). Bóg zatem otwiera usta i wargi wiernych wówczas,
gdy okazuje im swoją hojność i dobroć. Lecz u Proroka chodzi o te przypadki
ludzi, którzy chcą targować się z Bogiem, jakby nie zasługiwali w pełni na
potępienie. Na końcu Ezechiel zaznacza, że prawdziwy owoc nawrócenia pojawia
się wtedy, gdy przestajemy się bronić i w ciszy wyznajemy, że jesteśmy winni.
Możliwe, że jeden
z fragmentów u Pawła mógłby przeczyć słowom Proroka, gdyż wspomina o
uniewinnianiu się wśród listy innych owoców skruchy (2 Koryntian 7,11). Lecz to
uniewinnianie się nie występuje tu w potocznym znaczeniu kogoś, kto twierdzi,
że postępował słusznie, bez żadnych uchybień. Uniewinnianie się u Pawła oznacza
raczej modlitwę o oddalenie kary, kiedy grzesznik podchodzi, aby wyznać swoją
winę, błaga Boga o przebaczenie jej i, mówiąc obrazowo, okrywa się łaską tak,
że zakrywa winę. Widzimy więc, że język Pawła nie przeczy Prorokowi.
Prorok dodaje
teraz: „ze wstydu swego”, co dokładnie oznacza przed obliczem twego wstydu,
kiedy ci przebaczę. Widać znowu, że wszystkie te rzeczy łączą się razem – że
Bóg grzebie nasze grzechy, a my przynosimy je na pamięć. Oddalamy od siebie
jego sąd, gdy dobrowolnie się oskarżamy i potępiamy. Ale gdy sumienie jest
uśpione, podsyca ukryty ogień, który przeradza się w płomień podpalający Boży
gniew. Jeśli chcemy, by ogień Bożego gniewu był ugaszony, nie ma innego
wyjścia, jak tylko zrzucić z siebie nasze winy i postawić przed oczyma hańbę,
na którą zasłużyliśmy – Boże miłosierdzie nakłania nas do tego. Musimy zwrócić
uwagę na połączenie „gdy ci przebaczę, zamilkniesz w swoim wstydzie”. Zapewne, każdy
kto nieraz skosztował łaski Bożej, jest bardziej skłonny, by potępić się, bo
tak jak niewiara jest dumna, tak też postępowanie w wierze łaski Bożej przynosi
pokorę przed Bogiem. Najlepiej widać to w słowach Proroka, ponieważ wyraźnie
naucza, że cichość przychodzi dzięki łasce lub łaskawemu pojednaniu. A zatem,
kiedy mówi, „gdy przebaczę ci, wówczas zawstydzisz się, abyś zamilkła”, właśnie
„przez wzgląd na swoją hańbę”. Lud uczył się miłosierdzia Bożego oraz
prawdziwej skruchy przez ceremonie prawa, gdyż bez ofiary Bóg nigdy nie był
zaspokojony. I choć obecnie nie składamy już ofiar ze zwierząt, to kiedy
uświadomimy sobie, że nie było innej ceny, która by mogła usatysfakcjonować
Boga, za wyjątkiem jego jednorodzonego Syna, który przelał swoją krew na odkupienie,
widać, że sprawa całkowicie opiera się na naszym uciekaniu się do łaski Bożej i
w tym samym czasie – naszej prawdziwej skruchy. Poza tym, Bóg uwypukla ogrom
swojej łaski, gdy mówi lelek asher gnesith, „ze względu na wszystko, co
uczyniłaś”. Lud miał nie tylko doświadczyć Bożego miłosierdzia, ale też zbadać
swoje winy i dopiero wtedy zobaczyć, jak wielka i cudowna jest Boża łaska
względem nich. Bo gdyby byli winni tylko jednego rodzaju grzechu, nie
doceniliby odpowiednio otrzymanej łaski. Lecz skoro uznani zostali winnymi
wielu przestępstw, jak to widzieliśmy, ogrom łaski stał się jeszcze bardziej
oczywisty.
Tłumaczył
Sebastian Smolarz.
|