|
John M. Frame
Wolna wola i odpowiedzialność
W kontekście etyki zwykle omawiane są dwa poglądy na wolną wolę. Pierwszy jest często nazywany libertarianizmem i jest typowy dla teologii arminiańskiej. Opowiada się za nią również wielu filozofów – od Epikura po C. A. Campbella, H. D. Lewisa, Alvina Plantingę i wielu innych. Zdaje się nawet, że istnieje konsensus wśród chrześcijańskich filozofów, że nie można oddać sprawiedliwości moralnej odpowiedzialności bez założenia libertariańskiego rozumienia wolności.
Według libertariańskiego poglądu niektóre ludzkie decyzje i działania, w szczególności w sferze etyki i religii, nie są w żaden sposób zdeterminowane. W skrajnych formach libertarianizmu nie są one spowodowane nawet naszymi pragnieniami ani charakterem. Panuje tu pełna konsekwencja – prawdziwie wolnym działaniem nie jest działanie będące wyrazem naszych najsilniejszych pragnień, lecz to, które sprzeciwia się tym pragnieniom. Libertarianin wie, że nasze pragnienia są wypadkową dziedziczenia, środowiska, wcześniejszych decyzji itd. Uważa zatem, że decyzja oparta na pragnieniu nie jest w pełni wolna. Nie jest bowiem w pełni nieuwarunkowana.
Ponadto libertarianin twierdzi, że taki pogląd jest nieodzowny dla obrony moralnej odpowiedzialności. Nikt bowiem nie może być odpowiedzialny za jakiś czyn, o ile „nie mógł postąpić inaczej”. Jeśliby ktoś mnie przywiązał do robota, który obrabowałby bank, to przecież nikt nie mógłby oskarżyć mnie o kradzież. „Nie mogłem przecież temu zapobiec”. Tak mniej więcej wygląda libertariańska argumentacja.
Nigdy jednak mnie ona nie przekonywała. Z jednej strony przeczy suwerennemu panowaniu Boga nad sercami i decyzjami ludzi – panowaniu, o którym tak często czytamy w Biblii. Kiedy bowiem ktoś mówi, że ludzkie działania mogą być nieuwarunkowane, to tym samym stwierdza, że w ostatecznym rozrachunku to człowiek o wszystkim decyduje. W chrześcijaństwie jednak tylko Bóg jest pierwszą przyczyną.
Z drugiej strony, libertarianizm zdaje się być niezrozumiały w kontekście własnych założeń wstępnych, ponieważ sprawia, że nasze moralne decyzje stają się przypadkowe. R. E. Hobart w znanym artykule z lat trzydziestych XX wieku bardzo trafnie wykazał, że w świetle libertariańskich założeń etyczna decyzja podobna jest do nóg, które niezależnie od moich pragnień niosą mnie tam, dokąd nie chcę iść. Próba oddzielenia decyzji od pragnień jest psychologicznie wątpliwa i niebezpieczna.
Ponadto, libertarianizm zamiast umocnić moralną odpowiedzialność, niszczy ją. Jak bowiem możemy być odpowiedzialni za decyzje, które są „psychologicznymi wypadkami” niepowiązanymi z żadnym z naszych pragnień? Wydaje mi się, że takie postawienie sprawy neguje wszelką odpowiedzialność. Jak można odpowiadać za coś, co nie jest wyrazem woli?
Libertarianizm podkopuje wszelką etyczną i prawną ocenę ludzkich decyzji i działań. Na jego założeniach, by kogoś pociągnąć do odpowiedzialności za jakiś czyn lub decyzję, wpierw trzeba udowodnić, że decyzja ta lub czyn nie był niczym uwarunkowany ani spowodowany! Jak jednak można coś takiego udowodnić? To zatem, że za jakimś czynem stoją określone przyczyny, nie uniemożliwia dokonania etycznego osądu. Owszem, pewnego rodzaju przyczyny (jak ta z robotem opisana powyżej) zwalniają nas z odpowiedzialności, ale nie znaczy to, że dotyczy to wszelkich przyczyn.
Alternatywny pogląd na wolność nazywany jest kompatybilizmem, zgodnie z którym wolność i determinizm, według którego wszystkie zdarzenia w stworzonym świecie mają swoje przyczyny, dają się pogodzić. Zwolennikami kompatybilizmu, zgodnego z teologią reformowaną, byli tacy filozofowie jak: stoicy, Spinoza, Locke, Hume, Hobart, Richard Double i inni. Według kompatybilizmu wolność woli polega na tym, że podejmując etyczne decyzje, czynimy to, co chcemy, w zgodzie z własnymi pragnieniami. Jest to więc pogląd całkowicie odmienny od libertarianizmu.
Reformowana teologia uznaje, że wszyscy ludzie są wolni w kompatybilistycznym sensie. Adam przed Upadkiem postępował w zgodzie z własnymi pragnieniami, które wtedy były zgodne z wolą Bożą. Po Upadku grzesznicy wciąż postępują zgodnie z własnymi pragnieniami, które teraz są jednak bezbożne. Z kolei zbawieni ludzie dzięki łasce Bożej w coraz większym stopniu pragną tego, co dobre i sprawiedliwe, a także postępują w zgodzie z tymi pragnieniami. To samo można powiedzieć o tych, którzy są już w niebie – pragną dobra i czynią je.
Myślę, że kompatybilistyczna wolność jest nieodzownym warunkiem moralnej odpowiedzialności. Oczywiście, istnieją także inne rodzaje wolności, które również są teologicznie i etycznie ważne. Uważam, na przykład, że człowiek posiada pewną wolność wobec uwarunkowań środowiskowych i dziedzicznych, tak że nie są one wymówką dla grzechu. Nie możemy winić środowiska ani przodków za własne występki.
Innym rodzajem wolności jest wolność od grzechu. Kiedy Biblia mówi o wolności, to zwykle ma na myśli właśnie ten jej rodzaj (np. Jn 8,32 i 36). W tym sensie upadły człowiek jest zniewolony przez grzech. Tylko łaska Chrystusa może wyzwolić z tej niewoli. W tym też sensie grzeszne decyzje nie są wolne, choć są wolne w sensie kompatybilistycznym. Czy jednak ta niewola uwalnia grzesznika od moralnej odpowiedzialności za jego decyzje? Pismo Święte twierdzi, że nie.
Jeśli mamy problem ze zrozumieniem tych kwestii, to najprawdopodobniej dlatego, że nie rozumiemy natury niewoli, w jakiej tkwi upadły człowiek. Jest to niewola duchowa i moralna, lecz nie metafizyczna lub psychiczna. Jeśliby ktoś został psychicznie zmuszony do zrobienia czegoś, czego nie chce zrobić, to nie byłby też odpowiedzialny za to, co uczynił. Jednak żaden sąd nie uznałby następującego wytłumaczenia: Nie jestem winien tego, co zrobiłem, ponieważ zrobiłem to w zgodzie z moją upadłą naturą, od urodzenia bowiem jestem całkowicie zepsutym człowiekiem. To zabawne, kiedy ktoś odwołuje się do zdeprawowania człowieka w celu usprawiedliwienia jego nieprawych czynów! Chodzi więc o to, że o ile fizyczne zniewolenie może stanowić usprawiedliwienie pewnych złych postępków, o tyle moralne zniewolenie już nie.
Mamy zatem do czynienia z wieloma pojęciami wolności. Mówimy o wolności, kiedykolwiek uda się nam przezwyciężyć jakąś przeszkodę. Wolność gospodarcza to zdolność nabywania i inwestowania. Fizyczna wolność polega na nieskrępowaniu ciała. Prawna wolność to możliwość czynienia czegoś bez obciążania się winą. Warto więc pamiętać jak wieloznacznym pojęciem jest wolność. Kiedy więc ktoś podnosi kwestię wolnej woli, warto zapytać go, jak pojmuje tę wolność.
Oczywiście, nie znaczy to, że w mówieniu o wolności mamy być niekonkretni. Kiedy zatem mówimy o zniewoleniu upadłego grzesznika, nie wolno ograniczać się do lakonicznego stwierdzenia, że po prostu nie może on „przyjąć” Chrystusa. Pod wieloma względami może i powinien – np. fizycznie i mentalnie. Nikt nie jest zmuszony, by pozostać opornym grzesznikiem wbrew swej woli. Niezdolność grzesznika, do przyjęcia Chrystusa, ma raczej moralny i duchowy charakter. I jest to niezdolność, za którą, jak zobaczyliśmy, sam jest odpowiedzialny.
Jeśli więc powiemy komuś: Nie możesz przyjąć Chrystusa, to co najwyżej zachęcimy go do pasywnego oczekiwania na działanie Boga. Nie tak jednak wygląda to w Nowym Testamencie i nie takiej reakcji oczekiwali apostołowie, kiedy głosili Ewangelię. Wzywali raczej do wiary i chrztu. Grzesznik ma coś uczynić, a nie po prostu czekać. Oczywiście, jeśli grzesznik coś uczyni, to poznajemy, że również Bóg coś uczynił.
Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Nie wiem, jak wiele razy pytałem kandydatów na pastorów, czy człowiek jest wolny od Bożego planu, i jak wiele razy słyszałem odpowiedź: Nie, ponieważ jesteśmy upadli. Taka odpowiedź wskazuje na pomieszanie libertarianizmu z wolnością od grzechu. Dla libertarianizmu Upadek nie ma żadnego znaczenia. Ani przed, ani po Upadku Adam nie cieszył się wolnością w libertariańskim sensie. Jednak wolność od grzechu to coś innego. Adam cieszył się tą wolnością przed Upadkiem, lecz stracił ją w wyniku Upadku.
Tłum. Bogumił Jarmulak. Tytuł oryginału: Free Will and Moral Responsibility.
Źródło: www.frame-poythress.org
|