|
Bogumił Jarmulak
Predestynacja
Krótka historia dogmatu
Kilka uwag wstępnych
Słowo predestynacja nie pojawia się w większości polskich tłumaczeń Pisma Świętego, jednak występuje w większości angielskich tłumaczeń w formie czasownikowej, jako predestine, tam, gdzie grecki tekst używa słowa prooridzo (np. Dz 4,28; Rz 8,29 i 30; Ef 1,5 i 11), które znaczy: z góry postanowić, i zazwyczaj jest tłumaczone jako przeznaczenie. Obecnie zazwyczaj kojarzy się je z teologią reformowaną, czyli kalwińską, uważając predestynację za wyróżnik, może nawet główny, tejże teologii. To jednak zawężenie perspektywy i to z co najmniej trzech powodów.
Po pierwsze, naukę o predestynacji powinno się wiązać ze znacznie szerszym spektrum teologicznym, które można ogólnie nazwać augustyńską nauką o zbawieniu. Widać to w wielu opracowaniach, gdzie dyskusja o predestynacji rozpoczyna się właśnie od prezentacji sporu między Pelagiuszem a św. Augustynem.
Po drugie, tym, co poróżniło Lutra i Kalwina, nie była nauka o predestynacji, lecz nauka o sakramentach, a dokładnie kwestia obecności ciała i krwi Chrystusa w eucharystycznym chlebie i winie. Jak zauważył Leszek Kołakowski w Bóg nam nic nie jest dłużny (Kraków 1994) [1]: „Luter może nie formułował wyraźnie doktryny podwójnej predestynacji, jednakże tylko ona mogła wyrosnąć na oczyszczonym przezeń gruncie” (s. 67).
Po trzecie, czytając główne dzieło Kalwina Institutiones Religionis Christianae, nietrudno zauważyć, gdzie i ile miejsca poświęcił nauce o predestynacji, z czego nasuwa się wniosek, że choć z jednej strony jasno się za nią opowiadał, to jednak nie czynił z niej głównego punktu swej dogmatyki.
1. Augustyn (354-430)
Za twórcę nauki o predestynacji uznaje się powszechnie św. Augustyna, dla którego punktem wyjścia do jej określenia było stwierdzenie, że łaska jest darem, a nie nagrodą [2]. Gdyby łaska była nagrodą, to ludzie mogliby zaskarbić sobie zbawienie dzięki dobrym uczynkom. Człowiek mógłby „zarobić” na zbawienie. Według Augustyna było to jednak całkowicie niezgodne z nauką Pisma Świętego, które mówi, że zbawienie jest łaskawym darem Boga (Ef 2,8).
W międzyczasie wybuchła tzw. kontrowersja pelagiańska. Pelagiusz (360-435) zaprzeczył nauce o grzechu pierworodnym, twierdząc, że grzech Adama jest co najwyżej złym przykładem, ale na pewno nie jest przekazywany kolejnym pokoleniom w postaci jakiegoś uszczerbku na ludzkiej naturze. To znaczy, że nowo narodzone dzieci są w takim samym stanie jak Adam przed Upadkiem.
Oczywiście, stało to w sprzeczności z twierdzeniami Augustyna, począwszy od skutków Upadku Adama, poprzez naturę łaski, a skończywszy na predestynacji. Predestynację zaś rozumiał Augustyn jako wolną decyzję Boga w sprawie tego, komu okazać zbawczą łaskę. Łaska nie jest bowiem uniwersalna, lecz indywidualna – dotyczy nie ogółu ludzkości, lecz poszczególnych osób. Ci, którzy ją otrzymali, są zbawieni.
2. Sobór w Efezie (431) i Synod Orange (529)
Nie bez udziału Augustyna (choć ten zmarł rok wcześniej) poglądy Pelagiusza zostały potępione przez sobór w Efezie w 431 roku. W postanowieniach soboru czytamy, że Pelagiusz „powodowany nienawiścią do nauki o zepsuciu ludzkiej natury popadł w błąd przez zaprzeczenie potrzebie łaski (...) jedyną łaską, o jakiej by mówił, jest przykład Chrystusa, nauczanie apostołów i tym podobne”.
Niecałe sto lat później Synod w Orange (529) jeszcze raz podjął kwestię pelagianizmu i jednoznacznie go potępił. Synod stwierdził m.in. że „każdy człowiek ma w sobie tylko kłamstwo i grzech, [a] jeśli jednak jakiś człowiek posiada coś z prawdy lub sprawiedliwości, to pochodzi to z tryskającego Źródła” (czyli od Boga, kanon 22). Ponadto ponownie, jak już u Augustyna, pojawia się refleksja nad naturą łaski: „Żadna zasługa nie poprzedza łaski. Zapłata jest należna za dobre uczynki, jeśli się je wykonuje, lecz łaska, do której nie mamy żadnego prawa, poprzedza je, aby były wykonywane” (kanon 18).
3. Gottschalk (804-869)
W IX wieku mnich benedyktyński i zapalony student Augustyna, Gottschalk z Saksonii, stał się gorącym propagatorem nauki o predestynacji. Otwarcie też mówił o podwójnej predestynacji, co według niektórych stanowiło odejście od Augustyna, choć Leszek Kołakowski twierdzi, że „dystynkcja między prostą i podwójną predestynacją ma charakter raczej werbalny niż realny” (s. 52)[3]. Z danych historycznych można wywnioskować, że Gottschalk spotkał się z ostrym potępieniem nie tyle z powodu swego nauczania, co raczej dlatego, że jego adwersarzem i sędzią jednocześnie był jego wcześniejszy przełożony, arcybiskup Hrabanus Maurus, który wcześniej próbował wymóc na młodym Gottschalku decyzję o pozostaniu w klasztorze, być może z powodów finansowych.
4. Tomasz z Akwinu (1225-1274)
Choć Tomasz z Akwinu nie podzielał augustyńskich poglądów na predestynację, to jednak warto, idąc za Leszkiem Kołakowskim, przypomnieć stwierdzenie Akwinaty, że Bóg nic nie jest nam dłużny. Żądanie czegokolwiek od Boga równa się żądaniu, by zrezygnował ze swojej suwerenności. To zaś, że jest On Bogiem miłości, nie znaczy, że jakikolwiek człowiek osobiście zasługuje na Jego miłość. Jeśli więc niektórzy ją otrzymują, to tylko mocą Jego dobrowolnej szczodrobliwości.
5. Schola Augustiniana moderna i Grzegorz z Rimini (1300-1358)
W późnym Średniowieczu coraz więcej zwolenników zaczęła zdobywać tzw. via moderna, która nie tylko propagowała filozoficzny nominalizm, ale również przyczyniła się do odrodzenia pelagianizmu, choć nie w czystej formie. W reakcji na via moderna pojawiła się schola Augustiniana moderna. Jednym z jej przedstawicieli był Grzegorz z Rimini, naczelny przełożony zakonu augustianów i wykładowca teologii na Uniwersytecie w Paryżu. Zgodnie z augustyńską spuścizną głosił, że zbawienie jest i musi być całkowicie dziełem Boga, co znaczy, że tylko Bóg może być inicjatorem zbawienia, a środki zbawcze znajdują się w pełni poza ludzką naturą – zbawienie przychodzi do człowieka z zewnątrz.
6. Luter (1483-1546)
Jak już wspomniałem, Leszek Kołakowski twierdzi, że Marcin Luter przygotował grunt, na którym mogła wyrosnąć tylko nauka o predestynacji. Uczynił to chyba głównie przez dzieło napisane w odpowiedzi na pismo Erazma, które zatytułował De servo arbitrio (polski tytuł: O niewolnej woli, Warszawa bdw) [4]. Tezę Lutra moglibyśmy streścić w jednym zdaniu: „Jedynie Bóg sprawia w nas zbawienie” (s. 87), my zaś „przed Jego działaniem nie dokonujemy niczego, co do zbawienia służy, czy chcemy, czy nie chcemy” (tamże). Wolę człowieka przyrównuje przy tym do pociągowego bydlęcia, którym kieruje Bóg lub szatan. Jeśli kieruje nim szatan, to człowiek czyni zło. „Jeśli zaś Bóg w nas działa, to odmieniona przez Ducha Bożego i łagodnie przezeń pobudzona wola znów z czystej ochoty i skłonności i z własnej pobudki chce i czyni [dobro] nie w sposób wymuszony” (s. 88). Luter czyni przy tym rozróżnienie na czynienie czegoś z konieczności a czynienie czegoś w sposób wymuszony. Zwraca na to uwagę również Leszek Kołakowski: „Przymus zachodzi wówczas, gdy robię coś, czego nie chcę, coś przeciwnego mej woli. Gdy zaś robię coś, co chcę robić, jestem wolny, nawet jeśli moją wolę nieomylnie kształtuje Bóg” (s. 28).
Jak napisał Leszek Kołakowski, dla Lutra „nie była to kwestia teoretycznej ciekawości, lecz sprawa życia i śmierci. Osobiste doświadczenie przekonało go, że przestrzeganie nakazów ewangelicznych jest dla nas po prostu niemożebne; Jezus pragnął, abyśmy byli doskonali – nie tylko w uczynkach, ale i w duchu. Jeśli atoli będziemy polegać wyłącznie na przyrodzonych nam siłach, nigdy nie potrafimy sprostać tym wymaganiom. Rozpacz, jaką rodzi to doświadczenie, jest zbawienna: oto uświadamiamy sobie, choć z bólem, że w walce z szatanem i pokusami jesteśmy bezsilni. Gdy próbujemy użyć własnych, naturalnych cnót, wszystko, co robimy, obraca się w zło; przywiedzeni do desperacji zaczynamy rozumieć, że ocalić nas może tylko Bóg, śpieszymy więc do Niego, błagając o pomoc. Nie mamy żadnego sposobu, by zasłużyć sobie na zbawienie, nie dysponujemy też żadną własną zasługą zdolną wykupić naszą duszę z otchłani piekła. Zdajemy się zatem na miłosiernego Boga, który, nie bacząc na nasze grzechy – i nie w nagrodę za nasze cnoty – może nas uznać za usprawiedliwionych i przynieść dar łaski. W wierze jesteśmy czyści i czyste są nasze uczynki; same w sobie nie mają mocy usprawiedliwiającej, ale wyrażają rzeczywistość naszego nawrócenia” (s. 67-68).
Warto dodać, że luterańskie księgi symboliczne nie przeczą predestynacji, lecz jedynie podwójnej predestynacji. Na przykład w Księdze Zgody z 1577 roku czytamy, że należy rozróżniać między opatrznością a predestynacją, ponieważ opatrzność dotyczy wszystkich ludzi bez wyjątku, „predestynacja zaś lub wieczny wybór Boży odnosi się tylko do dobrych, podobających się Bogu dzieci i jest podstawą ich zbawienia. Albowiem zabiega o ich zbawienie i ustanawia wszystko, co do Niego należy. Na tej Bożej predestynacji zbawienie nasze jest tak mocno ugruntowane, iż bramy piekła nie mogą go zniszczyć” (cz. 1, art. 11, p. 4).
7. Kalwin (1509-1564)
Jak zauważa anglikański teolog Alister McGrath w Christian Theology, analiza predestynacji u Kalwina rozpoczyna się od obserwacji, że spośród tych, którzy słyszą Ewangelię, jedni jej wierzą, inni zaś nie. Stąd też podstawową funkcją nauki o predestynacji jest wytłumaczenie, dlaczego tak się dzieje; wytłumaczenie różnych reakcji ludzkich na Ewangelię. Zatem „kalwiński predestynarianizm jest refleksją nad ludzkim doświadczeniem zinterpretowanym w świetle Pisma Świętego, nie zaś czymś wydedukowanym na podstawie uprzedniego zrozumienia boskiej wszechmocy” (s. 452).
Odpowiadając na pytanie, jak to się dzieje, że dwaj słyszą Ewangelię, ale tylko jeden ją przyjmuje, Kalwin stwierdza, że różnicę sprawia łaska, którą Bóg jednym udziela, innym zaś nie. Różnica nie może być bowiem w ostatecznym rozrachunku zależna od tego, co czyni człowiek. Nawet wiara, którą przyjmujemy Ewangelię i nowe życie, zrodzona jest przez Słowo Boże, przez obietnicę. Nie może być inaczej, skoro Bóg jest jedynym źródłem życia. Nie może też być inaczej, skoro nie wszyscy wierzą Ewangelii.
Leszek Kołakowski stwierdza, że Kalwin po prostu dopowiedział „jasno, wyraźnie i do końca” (s. 75) to, co wcześniej stwierdzili już, choć może miejscami dwuznacznie, Augustyn i Luter. „Po kalwińskiej kodyfikacji doktryny o predestynacji przestrzeń dla rozwiązań dwuznacznych lub pośrednich zaczęła się kurczyć (...) Jeśli nie unikasz teologicznej jasności, jeśli naprawdę potępiasz herezję kalwińską, nie masz innego wyboru oprócz semipelagianizmu (...) jeśli natomiast potępiasz semipelagianizm i wiernie podążasz za wielkim doktorem [Augustynem], młotem na heretyków, będziesz w dużym kłopocie próbując wyjaśnić, czym właściwie wyznawana przez ciebie doktryna różni się od okropności kalwinizmu” (tamże).
8. Kontrreformacja
Postanowienia soboru w Trydencie (1545-1563) próbowały potępić reformatorów, ale jednocześnie nie zasugerować, że niektóre z nauk Augustyna były heretyckie. Jak czytamy u Leszka Kołakowskiego, „werdykt trydencki ze swoimi dwuznacznościami (...) wymierzony był – przynajmniej głównym swoim ostrzem – w naukę pelagiańską, język zaś dekretów sugerował jasno, że nacisk spoczywa teraz na łasce, suwerenności Boga i zepsuciu ludzkiej natury” (s. 76). Jak to można wytłumaczyć? Kołakowski uważa, że stało się tak dlatego, iż Trydent był wyrazem Kontrreformacji, a „Kościół reformuje sam siebie, naśladując taktykę przeciwników, przez co wytrąca im z ręki i przywłaszcza sobie ich ideologiczny oręż – w tym przypadku ostrożny, bynajmniej nie nieodwracalny, powrót do augustyńskiego pojmowania chrześcijaństwa” (tamże).
9. Janseniści
Zaledwie kilka dekad po Trydencie Kościół Rzymskokatolicki został zmuszony do wyraźniejszego opowiedzenia się za lub przeciw augustyńskiemu pojmowaniu zbawienia. Stało się to za sprawą flamandzkiego biskupa Jansena (1585-1638). Jansenizm nawiązując do teologii Augustyna, kładł nacisk na deprawację człowieka, niezbędność i wystarczalność łaski Bożej do zbawienia, co zbliżało go do kalwińskiej teorii predestynacji. Do potępienia jansenizmu przyczynili się w znacznej mierze jezuici, którzy promowali odmienną doktrynę o łasce zwaną od nazwiska hiszpańskiego jezuity molinizmem. Można dodać, że zwolennikiem jansenizmu był Pascal, czemu dał wyraz w Prowincjałkach, będących krytyką ówczesnej jezuickiej kazuistyki.
10. Synod w Dort (1618-1619)
O tym, jak żywa była dyskusja na temat predestynacji w kontekście łaski i zbawienia, świadczy również synod kościołów reformowanych zwołany do holenderskiego Dort (Dordrecht), który miał się zająć naukami Jakuba Arminiusza (1560-1609). Arminiusz wystąpił przeciwko nauce o szczególnym odkupieniu, według której Chrystus odkupił na krzyżu tylko wybranych, czyli predestynowanych do zbawienia. Arminiusz bowiem zredefiniował predestynację w kategoriach uniwersalnych, w przeciwieństwie do partykularnych: Bóg predestynował do życia wiecznego tych, którzy wierzą w Chrystusa. Wiara, a nie łaska, jest więc według niego czynnikiem rozstrzygającym w ostatecznym rozrachunku o zbawieniu grzesznika.
11. Karol Barth (1886-1968)
300 lat później podobnej redefinicji predestynacji dokonał inny teolog reformowany, Karol Barth. Zachowując starą terminologię, nadał jej radykalnie nowe znaczenie. W II tomie Dogmatyki kościelnej odnajdujemy dwa główne twierdzenia, na których oparł swoją naukę o predestynacji: (1) Chrystus jest Bogiem, który wybiera (predestynuje do zbawienia), (2) Chrystus jest wybranym człowiekiem.
Barth w ten sposób podkreśla związanie się Boga z ludzkością. Ponadto stwierdza, że jedynym człowiekiem predestynowanym na potępienie jest Chrystus, „który od wieczności chciał cierpieć za nas” (McGrath, s. 456).
Konsekwencją nauki Bartha jest wniosek, że żaden człowiek oprócz Chrystusa nie może zostać potępiony, skoro Chrystus poniósł karę i doświadczył bólu odrzucenia przez Boga za całą ludzkość. To z kolei prowadzi do uniwersalizmu, który wytykał mu inny reformowany teolog, Emil Brunner (1889-1966). Brunner krytykował poglądy Bartha, wskazując na ich praktyczne konsekwencje. Twierdził, że jeśli Barth ma rację, to wiara nie ma już znaczenia: „Decyzja już zapadła w Chrystusie – za całą ludzkość. Nie ma więc znaczenia, czy o tym wiedzą czy nie, czy w to wierzą czy nie. Są jak ludzie, którzy, jak się zdaje, toną we wzburzonym morzu. W rzeczywistości jednak są na morzu, w którym nie sposób utonąć, gdyż jest ono zbyt płytkie. Tylko że oni o tym nie wiedzą” (McGrath, s. 457).
12. Podsumowanie
Podsumowując, chciałbym przypomnieć kilka, jak się zdaje, ważnych pytań, które doprowadziły do ukształtowania nauki o predestynacji. Po pierwsze, pytanie Augustyna, czy Kościół jest święty z racji swego Boskiego pochodzenia, czy też, jak chciał Pelagiusz, Kościół staje się święty dzięki cnotliwemu życiu jego członków? (Kołakowski, s. 51). Nauka o predestynacji odpowiada, że w pierwszym i podstawowym sensie Kościół jest święty dzięki obmyciu krwią Chrystusa, które to obmycie umożliwia cnotliwe życie jego członków.
Po drugie, co przymusza Boga do czynienia tego, co On czyni – Jego charakter czy też okoliczności takie jak opór człowieka względem Boskiej woli? Nauka o predestynacji odpowiada, że Bóg, ponieważ jest Bogiem, pozostaje suwerenny we wszystkim, co czyni, a wszystko, co czyni, jest dobre i sprawiedliwe. Stąd właśnie wynika to, że Boże obietnice są pewne i niezawodne, nic bowiem nie jest w stanie stanąć na drodze ich realizacji.
Po trzecie, czy zbawcza łaska jest jedynie konieczna, czy też wystarczająca do zbawienia grzeszników? Nauka o predestynacji odpowiada, że łaska okazana grzesznikom w Chrystusie jest wystarczająca i przez to skuteczna w dziele zbawienia. Przy czym nie zbawia ich wbrew ich woli, ale przemieni ich wolę tak, by z całego serca zapragnęli nowego życia w Chrystusie.
Po czwarte, w jaki sposób i w jakim zakresie upadek Adama określa ludzką naturę? Nauka o predestynacji stwierdza, że jak upadek Adama uczynił grzesznymi wszystkich jego potomków, tak posłuszeństwo Chrystusa uczyniło świętymi wszystkich Jego braci.
Po piąte, dlaczego dzieje się tak, że dwie osoby słuchają tego samego zwiastowania Ewangelii, ale jedna przyjmuje ją wiarą, a druga z obrzydzeniem odrzuca? Czy, bardziej osobiście, dlaczego ja uwierzyłem Ewangelii? Czy dlatego, że byłem lepszy bądź bardziej inteligentny od stojącego obok mnie bliźniego? Nauka o predestynacji odpowiada, że stało się tak nie z powodu mojej zasługi bądź własnej cnotliwości posiadanej przed nawróceniem, lecz całkowicie dzięki Bożemu zmiłowaniu.
W końcu, jaka jest przyczyna zbawienia grzesznika? Czy jest nią cokolwiek, co może uczynić człowiek? Nauka o predestynacji stwierdza, że zbawienie grzesznika od początku do końca jest dziełem i darem Boga. Nie znaczy to, że Bóg zbawia grzesznika niezależnie od jego uczynków, lecz że dobre uczynki są skutkiem, a nie przyczyną zbawienia. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili” (Ef 2,8-10).
Przypisy
[1] Książka Leszka Kołakowskiego jest chyba najlepszym opracowaniem tematu predestynacji w języku polskim.
[2] Dobrym wprowadzeniem do nauki o predestynacji św. Augustyna jest jego traktat Przeznaczenie świętych zamieszczony w: Traktaty o łasce, św. Augustyn, Poznań 1971.
[3] Wśród wyznawców podwójnej predestynacji istnieje spór co do tego, czy przeznaczenie do zbawienia jest prostą odwrotnością przeznaczenia do potępienia. Większość zdaje się jednak uważać, że między jednym i drugim przeznaczeniem nie ma symetrii. Wszyscy ludzie są bowiem grzeszni i z tego powodu zasługują na potępienie, a ktokolwiek z nich dostąpi zbawienia, będzie to skutkiem okazania mu szczególnej łaski, podczas gdy wieczne potępienie wiąże się z brakiem tej łaski. Można więc powiedzieć, że o ile przeznaczenie do zbawienia jest aktywnym działaniem Boga, o tyle przeznaczenie do potępienia jest brakiem takiego działania i pozostawieniem człowieka w grzesznym stanie.
[4] Pozycja dostępna w całości na portalu www.luter.pl.
|